Berni i Niklos ponownie w Lasach Janowskich
Rozbijamy biwak w lesie. Znów zaczyna padać. Znów się zaczynamy zbierać. Znów przestaje. Znów się rozkładamy. W międzyczasie po omacku wkładam sobie szkło kontaktowe... Tak, tak, bez użycia latarki, lusterka i nawet księżycowego światła. W międzyczasie znów zaczyna padać, ale jesteśmy twardzi. Ostatecznie od czego są te pałatki. I tak mija nocka. Ciepło, mięciutko, gdyby jeszcze nie ten deszcz.