Berni w Puszczy Solskiej

Musze powiedzieć, że jak pot zalewa człowiekowi oczy, plecak ciąży, nie ma piwa i papierosów, a do picia tylko wodę ze strumienia (o grzybach i szczawiu nie wspomnę), to swój stosunek do przyrody określa w bardzo niecenzuralny sposób. Ale teraz już jestem w domu, leczę rany i zaczynam kombinować, jak zaliczyć kolejną traskę. W efekcie nie żałuję. Widziałem parę węży, saren, udało mi się spłoszyć jelenia. Z innych okazów Roztocza no to oczywiście kolegę Ediego. A wiecie co było najdziwniejsze? Pomimo tego, że byłem brudny i przepocony, dostałem w Suścu dwa zaproszenia na dyskotekę. Hmmm, ja chyba faktycznie jestem przystojny...

Berni w Puszczy Solskiej

Wróć