Pies z Wojdy

Łaziliśmy razem z "Psem z Wojdy" kilka godzin. Myślę, że na jeden kilometr przemierzone przeze moje nogi trzeba liczyć z pięć zaliczonych przez Jego łapy.
Na rozstajach zazwyczaj stawał i patrzył w którym kierunku idę, gdy wybierał inną ścieżkę niż ja to szybko orientował się w błędzie i przybiegał z wyrzutem w oczach, reagował na gwizd i przybiegał do nogi, w Bliżowie gdzie szczekały miejscowe psiska szedł przy nodze jak na smyczy.

Pies z Wojdy

Wróć